Jak do tego doszło
Długa, powolna historia opowiedziana w trzech zdjęciach.
Wszystko zaczęło się w sylwestrową noc 2018/19. Wśród fajerwerków, tłumu i noworocznych postanowień los ustawił nas obok siebie — i choć wtedy jeszcze tego nie wiedzieliśmy, to była najlepsza rzecz, jaka mogła się wydarzyć tamtego roku.
A potem przyszedł covid. Dla wielu był czasem rozłąki — dla nas okazał się początkiem wspólnego życia. Zamieszkaliśmy razem i szybko okazało się, że cztery ściany z tą jedną, właściwą osobą to najlepsze miejsce na świecie, nawet gdy cały świat stanął w miejscu.
Kilka podróży później trafiliśmy do malowniczej Tossa de Mar. Wśród średniowiecznych murów, w zapachu morza i w blasku zachodzącego słońca padło pytanie, na które odpowiedź znaliśmy oboje od dawna. „Tak" nie wymagało chwili zastanowienia.
Od tamtego sylwestra minęło trochę czasu, a my jesteśmy tu — gotowi powiedzieć sobie „tak" po raz drugi, tym razem przy Was. I nie wyobrażamy sobie lepszego towarzystwa na ten dzień.





